Wybory
Ostatni tydzień w światowej
polityce należał do niezwykle interesujących - oczywiście ze względu na wybory
w Ameryce. Gdy nadeszły wyniki z poszczególnych stanów, świat wstrzymał oddech.
Słowem, które odmieniano przez wszystkie przypadki było: szok.
Choć osobiście sam zakładałem
zwycięstwo Hillary Clinton, to jednak zdobycie dwustu dziewięćdziesięciu głosów
przez reprezentanta partii republikańskiej, mnie nie zszokowało.
Czemu?
Z tego powodu, że według
wszelkich sondaży obydwoje kandydaci szli łeb w łeb. Kilku procentowa przewaga
Clinton, zawierała się w granicach błędu statystycznego. Biorąc pod uwagę
dwustopniowy sposób wyboru prezydenta - zwycięstwo Trumpa nie wydaję się być
już takim zaskoczeniem.
Najważniejsze pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi - jakim
prezydentem będzie Trump?
Właśnie nad tą kwestią zastanawiali się w
poniedziałek czołowi politycy w Brukseli. Podejrzewam, że unijni decydenci nie
zaprosili jasnowidza, tylko wzięli pod uwagę, co najmniej trzy możliwe
scenariusze.
Pierwszy – kadencja Trumpa
zostanie skorygowana przez republikańską administrację, większość z jego wyborczych
obietnic nie zostanie wprowadzona w życie, bądź zrealizowana w taki sposób, że
ich najbardziej kontrowersyjna część zostanie uładzona.
Drugi – to oczywiście scenariusz
uśredniony – Trump, będzie lawirował między twardą polityką, a swoimi
populistycznymi zapowiedziami i choć zapewne utrzyma wizerunek człowieka, który
nie zwraca uwagę na polityczną poprawność, to jednak będzie podejmował rozsądne
decyzje.
Trzeci – czarny scenariusz, nie
będę ukrywać najbardziej zajmujący, dla każdego kto interesuje się polityką, to
wizja prezydentury z okresu kampanii wyborczej i wprowadzenie wszystkich zapowiedzianych
wówczas obietnic: wybudowanie na granicy z Meksykiem muru, wypowiedzenie wojny
handlowej Chinom, odwołanie amerykańskich zobowiązań dotyczących zmian
klimatycznych, oraz sugerowanie, że amerykańska pomoc względem sojuszników
będzie warunkowa i zależna od tego czy dany członek NATO wywiązał się z
finansowych zobowiązań.
Osobiście skłaniałbym się do
opcji drugiej, na co wskazuje chociażby fakt, iż mowa prezydenta-elekta, była
wyważona, w swoim przemówieniu podziękował Hillary Clinton. Dzień później spotkał
się w Białym Domu z Barrackiem Obamą, gdzie obaj rozmawiali ze sobą w
przyjaznej atmosferze.
Jedna rzecz jest pewna – kadencja
Trumpa będzie bardzo ciekawa.
Last week in global politics was particularly
interesting, because of the election in America obviously. When election results
by states where published, the world had taken a deep breath. The word that was
on everyone's lips was : shock.
Personally, I was predicting victory of Hillary
Clinton, but winning two hundred and nineties electoral votes by the nominee of
the GOP, wasn't a shock, at least not for me.
One may ask, why?
First of all, is that the most of the exit
polls has shown that the both candidates went head to head. Clinton's few
points lead over Donald Trump within margin of error. And if you take the
Electoral College voting system under consideration - the winning of Donald
Trump isn't so shocking any longer.
But the question still remains - what kind of
president Donald Trump will be?
The key politicians in Brussels where wondering
about it on Monday. I am quite sure that EU's policymakers didn't ask
clairvoyant for advice, but went through three most probable scenarios.
First - Trump's incumbency will be rectified by
his administration. The most of his election promises won't be implemented, or
the most controversial part of his promises will be softened.
Second scenario - let's call it "something
in the middle". Trump will try to find balance between the real politic and
his populist rhetoric, and at the same time he'll try to keep image of a man
who doesn't care about political correctness, nonetheless the important
decision will be made in a thoughtful manner.
Third -
the worst case scenario - and most interesting to everyone who is into politics
- Trump's presidency approach will be similar to the election campaign , and
all of the promises that Trump made will be implemented, like, building the wall
between USA and Mexico, launching trade war with China, reversing agreement on
climate change, and suggesting that America's support for allies will be
conditional and based on factor if NATO members did or did not fulfilled their financial obligations.
Personally, I would lean to the second
scenario. Few facts indicates that. First, that Trump's acceptance speech after
winning the election was smooth, he thanked Hillary Clinton. One day later he
met with Barrack Obama in White House, and the talk has been held in pleasant
atmosphere.
There is no doubt - Donald Trump's presidency
will be very interesting.